31.03. Arka Gdynia 2-2 (0-1) Polonia Bytom
01.04. Cracovia Kraków 0-1 (0-0) Jagiellonia Białystok
01.04. GKS Bełchatów 3-0 (1-0) Odra Wodzisław
03.04. Piast Gliwice 1-0 (0-0) Korona Kielce
03.04. Polonia Warszawa 0-1 (0-0) Wisła Kraków
03.04. Zagłębie Lubin 2-2 (2-1) Lechia Gdańsk
03.04. Lech Poznań 1-0 (0-0) Legia Warszawa
03.04. Ruch Chorzów 0-0 Śląsk Wrocław
01.04. Cracovia Kraków 0-1 (0-0) Jagiellonia Białystok
01.04. GKS Bełchatów 3-0 (1-0) Odra Wodzisław
03.04. Piast Gliwice 1-0 (0-0) Korona Kielce
03.04. Polonia Warszawa 0-1 (0-0) Wisła Kraków
03.04. Zagłębie Lubin 2-2 (2-1) Lechia Gdańsk
03.04. Lech Poznań 1-0 (0-0) Legia Warszawa
03.04. Ruch Chorzów 0-0 Śląsk Wrocław
Mecz Arka-Polonia B. 2-2 (0-1)
Kibice w Gdyni po raz pierwszy od dawna przeżyli ogromne emocje, szkoda tylko, że ich zwieńczeniem nie był komplet punktów.
Żołte kartki: Tshibamba, Mrowiec, Szmatiuk
Sędzia: Marek Karkut (Warszawa)
Widzów: 3000
Relacja meczu:
Pierwsza połowa nie zapowiadała ogromnych emocji, które były udziałem kibiców Arki i Polonii po przerwie. Mecz toczył się w sennym tempie, Arka nie miała tradycyjnie pomysłu na przedostanie się pod pole karne Polonii, a oba groźne strzały Ława i Labukas oddali po błędach obrońców. Polonia imponowała spokojem i dokładnością w rozegraniu, lecz gola zdobyła również z przypadku. W 10 minucie wykonwała jedyny rzut rożny, Szmatiuk źle przeciął lot piłki, ta trafiła do Bażika, a Słowak ze spokojem przymierzył tuż przy słupku. Witkowski był całkowicie bez szans. Kolejne 35 minut nie przyniosło choćby namiastki emocji, które miały nas czekać. Najlepszą sytuację mieli goście po ładnym strzale Radzewicza tuż obok słupka.
Arka na drugą połowę wyszła bardzo zmobilizowana, tylko pytanie czemu piłkarze potrzebowali ku temu aż 45 minut rozbiegania. Od razu gospodarze uzyskali przewagę, bili seryjnie rzuty rożne i jeden z nich zakończył się niespodziewaną bramką. Ostra wrzutka Bożoka dotarła do Mrowca, który piłkę źle przyjął, ale zdołał odegrać do Labukasa. Litwin uderzył bez namysłu w stronę bramki i potwierdził powiedzenie, że bez strzałów nie ma bramek. Nawet tych niegroźnych, bo z takiego gatunku było jego uderzenie. Błąd popełnił Sawala i mieliśmy 1:1. To znacznie ożywiło nastroje na trybunach i arkowcy poszli za ciosem kontruując sporo ofensywnych akcji. Najbardziej podobać się mógł bardzo aktywny dziś Miroslav Bożok, lepiej po golu zaczął grać Labukas. W 60 minucie trener Dariusz Pasieka był zmuszony zdjąć z boiska Mrowca, który dostał chwilę wcześniej żółtą kartkę. Nie wybiło to drużyny z rytmu, a największe emocje przyszły w 80 minucie. Znów świetnie bita piłka przez Bożoka dotarła do Labukasa, ten bez namysłu odegrał do środka, lecz piłka po drodze trafiła w rękę Kotrysa. Sytuacja kontrowersyjna, ale mimo wszystko ręka ewidentna. Gorące protesty kibiców, ławki rezerwowych i piłkarzy na pewno zasugerowały sędziemu konieczność porozumienia się z asystentem i sędzia technicznym, a wedłuch ich uznania Arce należał się rzut karny. Identyczną decyzję podjął sędzia główny, a pewnym wykonawcą "jedenastki" okazał się Labukas. Piłkarze Polonii ruszyli w kierunku arbitra, który od tej pory sędziował pod ogromną presją, myląc się cały czas w obie strony. Arka grała mądrze, do czasu... Zaczęło się od tego, że sędzia słusznie doliczył 4 minuty, ale w tym momencie na murawie leżał Labukas, więc sędzia postanowił przedłużyć mecz jeszcze o minutę. Dodatkowe 5 minut to pasmo nieszczęść, a mówiąc dosadniej: idiotycznych pomyłek piłkarzy Arki. Zaczął Witkowski, który zamiast zagrać długą piłkę do napastników, kopnął w aut. Następnie fatalnie zachował się Tshibamba, wygrywając już dziś w cuglach kategorię "pudło roku", a także "głupota roku", bo w takich kategoriach należy rozpatrywać dlaczego Tshibamba mając pustę bramkę poczekał na obrońcę i przełożył sobie bezsensownie piłkę do tyłu. Do wszystkiego dopasował się Kowalski, który zamiast przyblokować piłkę, wybił ją na aut i dał szansę Polonii na wznowienie gry. Czarę goryczy przelało to, co się stało później.
Psychika odgrywa w piłce ogromną rolę, a do tej pory nie była najmocniejszą stroną piłkarzy Arki. Dziś po raz drugi w sezonie udało się arkowcom odwrócić losy meczu i rozegrać chyba najlepszą połówkę w rundzie. Nie wystarczyło to do zwycięstwa, które Arka straciła w dramatycznych okolicznościach. Za 10 dni arcytrudny mecz w Poznaniu i tyle czasu piłkarze mają na przemyślenia i odbudowanie morale. Powodzenia!
Arka na drugą połowę wyszła bardzo zmobilizowana, tylko pytanie czemu piłkarze potrzebowali ku temu aż 45 minut rozbiegania. Od razu gospodarze uzyskali przewagę, bili seryjnie rzuty rożne i jeden z nich zakończył się niespodziewaną bramką. Ostra wrzutka Bożoka dotarła do Mrowca, który piłkę źle przyjął, ale zdołał odegrać do Labukasa. Litwin uderzył bez namysłu w stronę bramki i potwierdził powiedzenie, że bez strzałów nie ma bramek. Nawet tych niegroźnych, bo z takiego gatunku było jego uderzenie. Błąd popełnił Sawala i mieliśmy 1:1. To znacznie ożywiło nastroje na trybunach i arkowcy poszli za ciosem kontruując sporo ofensywnych akcji. Najbardziej podobać się mógł bardzo aktywny dziś Miroslav Bożok, lepiej po golu zaczął grać Labukas. W 60 minucie trener Dariusz Pasieka był zmuszony zdjąć z boiska Mrowca, który dostał chwilę wcześniej żółtą kartkę. Nie wybiło to drużyny z rytmu, a największe emocje przyszły w 80 minucie. Znów świetnie bita piłka przez Bożoka dotarła do Labukasa, ten bez namysłu odegrał do środka, lecz piłka po drodze trafiła w rękę Kotrysa. Sytuacja kontrowersyjna, ale mimo wszystko ręka ewidentna. Gorące protesty kibiców, ławki rezerwowych i piłkarzy na pewno zasugerowały sędziemu konieczność porozumienia się z asystentem i sędzia technicznym, a wedłuch ich uznania Arce należał się rzut karny. Identyczną decyzję podjął sędzia główny, a pewnym wykonawcą "jedenastki" okazał się Labukas. Piłkarze Polonii ruszyli w kierunku arbitra, który od tej pory sędziował pod ogromną presją, myląc się cały czas w obie strony. Arka grała mądrze, do czasu... Zaczęło się od tego, że sędzia słusznie doliczył 4 minuty, ale w tym momencie na murawie leżał Labukas, więc sędzia postanowił przedłużyć mecz jeszcze o minutę. Dodatkowe 5 minut to pasmo nieszczęść, a mówiąc dosadniej: idiotycznych pomyłek piłkarzy Arki. Zaczął Witkowski, który zamiast zagrać długą piłkę do napastników, kopnął w aut. Następnie fatalnie zachował się Tshibamba, wygrywając już dziś w cuglach kategorię "pudło roku", a także "głupota roku", bo w takich kategoriach należy rozpatrywać dlaczego Tshibamba mając pustę bramkę poczekał na obrońcę i przełożył sobie bezsensownie piłkę do tyłu. Do wszystkiego dopasował się Kowalski, który zamiast przyblokować piłkę, wybił ją na aut i dał szansę Polonii na wznowienie gry. Czarę goryczy przelało to, co się stało później.
Psychika odgrywa w piłce ogromną rolę, a do tej pory nie była najmocniejszą stroną piłkarzy Arki. Dziś po raz drugi w sezonie udało się arkowcom odwrócić losy meczu i rozegrać chyba najlepszą połówkę w rundzie. Nie wystarczyło to do zwycięstwa, które Arka straciła w dramatycznych okolicznościach. Za 10 dni arcytrudny mecz w Poznaniu i tyle czasu piłkarze mają na przemyślenia i odbudowanie morale. Powodzenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz